Moja mała wielka historia
Artykuły > O małym biznesie

Moja mała wielka historia

A.M. Quality to ja Anna Mścichowska, to mój świat doświadczeń, które zbierałam podczas tej podróży zwanej „kariera”. Mój własny biznes, który otwierałam w wieku 29 lat. Pełna marzeń, z wizją i odwagą szłam jak burza. Wiem co znaczą nieprzespane noce, załamanie rynku, kryzys, niemoc, rekrutacja pracowników, czy problemy z komunikacją i subordynacją w firmie. Ale wiem również jak wiele znaczą zadowoleni klienci, cudowne relacje w pracy z zespołem, który uwielbiasz. Wiem również co znaczy, gdy możesz mieć spokojny urlop w cudownym miejscu z rodziną i rosnące słupki na swoim koncie.

W 2006 roku otworzyłam swoje własne biuro podróży. Wiedziałam, że musi nazywać się unikalnie, bo podróże to coś więcej niż produkt czy usługa, to emocje, to dotyk, to smak…to magia.. Na początku z niską samooceną, młoda, niedoświadczona pełna obaw, ale z ogromną energią i pomysłowością brnęłam do przodu po swoje CELE. Magia Podróży stała się faktem. Przez to, że strach był ogromny i budżet niewielki dałam się namówić na spółkę. Skorzystałam ze wsparcia starszych znajomych, potem wspólników. Domyślasz się , jak się kończą spółki….

Mówiły jaskółki, jak się kończą spółki

Entuzjazm spadł już po kilku miesiącach, kiedy to wszystko zwaliło mi się na głowę. Najpierw ciężka choroba mojego taty, którego stan pogarszał się z dnia na dzień, a potem bolesne rozstanie ze wspólniczką. Moment przyciśnięcia do ściany i przewartościowanie pewnych aspektów życiowych. Decyzja była szybka:

Na razie zamykam.

Nadmienię, że minęło zaledwie 6 miesięcy od otwarcia…

Konkurencja piła szampana, a ja zdruzgotana, czująca ogromny zawód w sercu wywiesiłam kartkę, że “biuro nieczynne do odwołania”.

Wbrew pozorom to był cudowny czas, który spędziłam ze swoim tatem, ostatnie chwile radości, jedzenia chałwy i wzruszeń. 😢💖Tego nikt mi nie zabierze. Po śmierci taty, zaledwie po kilku tygodniach biuro otworzyłam ponownie. Pojawili się wspaniali i życzliwi klienci, którzy trzymali za rękę i studzili moją rozpacz. Powoli odzyskiwałam siły i pomysły do działania. Pojawili się nowi klienci, nowe osoby w pracy, perspektywy pozyskania środków unijnych i powoli wygrzebywałam się z trudności. Moja determinacja pozwalała na realizację moich krótkoterminowych planów.

Dziś wiem, co robiłam dobrze, a co najnormalniej schrzaniłam…

A i szczerze to się nazbierało. Często dawałam się wkręcić przez pseudospesjalistów, naciągnąć, spadałam i podnosiłam się wielokrotnie. Nie raz popełniałam błędy takie, których żałuję do dziś, ale cóż pewnych rzeczy nie da się odkręcić…można jedynie wyciągnąć wnioski.

Pamiętam, jak otwierając firmę mój były szef ostrzegał mnie, tym, że aby prowadzić biznes, to trzeba mieć ogrom wiedzy i bazę prawników, dyrektorów finansowych.

Wyśmiał mnie i stwierdził, że porównuję się jak mrówka do słonia.

No cóż, i w tej kwestii miał rację. Zachrzaniałam jak mrówka i dziś wiem, żeby nie fakt że tak ciężko pracowałam, to nie osiągnęłabym tego sukcesu. Najważniejsze jest to, że powoli budowałam zespół świetnych i oddanych pracowników. Osób z którymi razem płakałam, cieszyłam się, rozwijałam… a one ze mną… Tego nie da się zastąpić żadnym dyplomem. Tych tysięcy klientów, których ściągałam do siebie z całej Polski, tych cudownych miłych słów, podziękowań od kontrahentów. I tych fajnych pieniędzy, które dały mi wolność finansową, pozwoliły spełnić wiele marzeń podróżniczych i kupić apartament w Hiszpanii.

Przez te 14 lat szkoliłam się w wielu dziedzinach. Ukończyłam studia podyplomowe z grafiki, ponieważ nikt nie umiał mnie usatysfakcjonować pod względem graficznym, reklamy musiałam robić sama, potem razem z moją pracownicą. Tworzyłyśmy świetny team.

W związku z tym, że zawsze marzyłam o tym, aby napisać książkę lub dzielić się wiedzą, podjęłam się nauczania na Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania, aktywizowałam grupy bezrobotnych, a potem uczyłam młodzież w Technikum Obsługi Turystycznej. Dziś wielu moich uczniów i studentów jest moimi klientami.

Dzisiaj odnajduję się w szkoleniach z budowania autentycznego biznesu.

Moją domeną jest motto: Sukces jest w Tobie.

Jestem licencjonowaną trenerką szwajcarskiej metody wspierającej biznesy na całym świecie. Structogram stał się moją ogromną pasją, ponieważ jest taką kwintesencją mojego doświadczenia. Każdy człowiek jest inny, każdy biznes jest inny, każde miejsce jest inne. Ale jest pewna struktura naszego mózgu, która wiele tłumaczy i sprawia, że pewne schematy się powielają.

Odkrycie takiego prostego schematu zdejmuje te ciemne okulary, a i różowe lekko przeczyszcza i daje autentyczną wizję Ciebie, Twoich przyjaciół, partnerów, klientów i firmy którą tworzysz. Posiadając tą wiedzę nauczę Cię otworzyć drzwi, które wciąż są zamknięte przed Tobą.

I zobaczysz, że to nie jest wcale trudne. Wymaga jednak od Ciebie determinacji i ogromnej wiary, że się uda. Resztę podpowiem Ci jak już się spotkamy, na moich webinarach, szkoleniach i podkaście, nad którym już pracuję.

Ach i zapomniałam dodać, że  podróże i gościnność to moja ogromna pasja, która pomogła mi przekształcić mój SMALL biznes w BIG Quality 🙂

ZAPRASZAM DO KONTAKTU

 

do góry